Start/Analityka i KPI/KPI w gabinecie — cztery liczby ważniejsze niż przychód
● Analityka i KPI

KPI w gabinecie — cztery liczby ważniejsze niż przychód

Sam obrót na koniec miesiąca mówi za późno i niczego nie tłumaczy. Cztery wskaźniki, które pokazują problem, gdy jeszcze można zareagować, i jak je oglądać.

Większość gabinetów mierzy jedną rzecz: ile wpłynęło na koniec miesiąca. To liczba prawdziwa, ale spóźniona — mówi, co się stało, gdy nie da się już nic z tym zrobić. Wskaźniki, które naprawdę pomagają prowadzić gabinet, pokazują problem wtedy, gdy jeszcze można zareagować.

Dobry zestaw KPI to nie tablica pełna wykresów, lecz kilka liczb, które ktoś realnie ogląda i na które potrafi odpowiedzieć działaniem. Reszta jest dekoracją raportu.

Cztery liczby, od których warto zacząć

Zamiast dwudziestu wskaźników lepiej pilnować kilku, które naprawdę poruszają wynikiem. W większości gabinetów najwięcej mówią cztery:

  • Obłożenie foteli — ile czasu pracy unitu faktycznie jest sprzedane wobec dostępnego. Puste okno w grafiku to przychód, który nie wróci.
  • Odsetek nieodwołanych nieobecności — pacjenci, którzy nie przyszli i nie uprzedzili. Każdy z nich to zmarnowane stanowisko i czas zespołu.
  • Średnia wartość wizyty — ile przeciętnie zostawia pacjent na jednej wizycie. Pokazuje, czy plany leczenia są domykane, czy rozmywają się w pojedynczych przeglądach.
  • Odsetek przyjętych planów leczenia — ilu pacjentów, którym przedstawiono plan, faktycznie zaczyna leczenie. To miara komunikacji, nie tylko cen.

Dlaczego sam przychód oszukuje

Przychód rośnie z wielu powodów, także tych niezdrowych. Gabinet może zarobić więcej w miesiącu, w którym pracował dłużej, przyjął więcej pilnych przypadków albo podniósł ceny — i jednocześnie tracić pacjentów, mieć coraz więcej pustych okien i coraz niższą skuteczność domykania planów. Sama suma na koncie tego nie pokaże.

Dopiero rozłożenie wyniku na czynniki — ile foteli było zajętych, ilu pacjentów nie dotarło, ile zostawił przeciętny pacjent — mówi, czy wzrost jest trwały, czy chwilowy. Liczba zbiorcza chwali albo gani, ale niczego nie tłumaczy.

Wskaźnik bez właściciela jest martwy

Najczęstszy błąd to mierzenie rzeczy, za które nikt nie odpowiada. Jeśli odsetek nieobecności to liczba, którą wszyscy oglądają i nikt nie ma jej obniżyć, nie zmieni się nigdy. Każdy wskaźnik powinien mieć osobę odpowiedzialną i jasne działanie, które za nim stoi: za potwierdzanie wizyt odpowiada rejestracja, za domykanie planów — lekarz i koordynator, za obłożenie grafiku — osoba układająca terminarz.

Druga zasada: wskaźnik ma uruchamiać decyzję. Jeśli żadna wartość liczby nie zmienia tego, co zrobimy w przyszłym tygodniu, ten wskaźnik nie jest nam potrzebny. Mierzymy po to, żeby działać, nie żeby wiedzieć.

Rytm przeglądu ważniejszy niż narzędzie

Nie ma znaczenia, czy liczby spływają z drogiego systemu, czy z prostego arkusza wypełnianego raz w tygodniu. Znaczenie ma to, że ktoś je ogląda regularnie i wyciąga wnioski. Krótki cotygodniowy przegląd kilku wskaźników daje więcej niż comiesięczny raport na trzydzieści stron, który nikt nie czyta do końca.

Gabinet, który zna swoje cztery liczby i sprawdza je co tydzień, zwykle wyprzedza problemy. Ten, który raz na kwartał patrzy na obrót, dowiaduje się o nich, gdy już zdążyły zaboleć. Mniej wskaźników oglądanych częściej bije więcej wskaźników oglądanych od święta.

Źródła

  1. Kaplan RS, Norton DP. The Balanced Scorecard — koncepcja KPI. Harvard Business Review.
  2. Przegląd wskaźników efektywności w opiece zdrowotnej — PMC.

Tekst oparty na praktyce zarządczej i ogólnodostępnych materiałach. Ma charakter edukacyjny i nie stanowi porady biznesowej dopasowanej do konkretnej działalności.

CK
Cookies analityczne

Czy mogę zbierać anonimowe statystyki przez Google Analytics?